poniedziałek, 7 września 2015

4 w 1.

Sprawy bieżące:

1. U mnie w pracy jest taka ściana z plakietkami ze zdjęciami i gdy ktoś pojawia się w pracy to odwraca swoją tak, aby było widać jego zdjęcie (gdy wychodzi to odwraca stroną bez zdjęcia). I ostatnio doszło do zamieszania, ponieważ ktoś do mojego zdjęcia dokleił serduszka namalowane flamastrem na karteczce samoprzylepnej :) Rozniosło się, że ktoś się podkochuje, że mam adoratorkę albo adoratora (chcąc nie chcąc w firmie pełno gejów i w tym wszystkim ucieszyło mnie to, że pracownicy biorą pod uwagę też ewentualnych panów, którzy mogą się podkochiwać). Sytuacja bardzo zabawna, nieco dziecinna, ale radości dużo mi sprawiła. Domysłów końca nie było nawet wczoraj, mimo, że karteczka została naklejona w środę. W piątek po pracy zacząłem się na poważnie zastanawiać nad tym, kto coś takiego zostawił. A może to ten kolega gej, o którym pisałem we wcześniejszych postach...

2. Jutro wyjazd służbowy do Krakowa. Jeżeli ktoś jutro też jedzie w tamtą stronę, to informuję: pociągiem ze wschodniego ruszam kilka minut po siódmej. Cieszę się na ten wyjazd, ponieważ po pierwsze lubię wyjazdy służbowe - firma wszystko opłaca i daje jeszcze pieniądze na rozrywkę. Po drugie lubię zmieniać otoczenie, nawet na jeden dzień, więc dobrze mi to zrobi. Po trzecie w Krakowie ostatnio byłem chyba z 4 lata temu z moim facetem, pojechaliśmy tam samochodem z Męża siostrą, ponieważ ona miała jakieś warsztaty tańca z Pirogiem i musiała koniecznie tam jechać, więc chętnie pojadę i zobaczę raz jeszcze miasto. I po czwarte, ostatnie, może uda mi się spotkać pewnego chłopaka, z którym zacząłem pisać w maju na kumpello, a nie mieliśmy okazji się spotkać na żywo. Boję się tylko, że czas mam tak zaplanowany przez firmę, że nie uda mi się, choć na chwilę, wyrwać i podjechać do niego. Jutro się zobaczy, kolega jest pod telefonem (to ten kolega, co mi życzenia urodzinowe z Kirgistanu wysyłał).

3. W sobotę podczas zamykania systemu całego sklepu pojawił się błąd. Jeżeli wyskakują jakieś błędy to wtedy trzeba dzwonić do Helpdesku (jakby ktoś się nie spotkał z taką nazwą, bo wiem, że różnie się to nazywa w różnych sklepach, to Helpdesk oznacza wsparcie IT). Problemem, albo nie-problemem, w mojej firmie jest to, że po godzinie 19 dostępni są tylko pracownicy mówiący w języku angielskim (wtedy przełącza automatycznie do kolegów z Francji, Japonii, Kanady albo Litwy). Byłem na zmianie z dwiema koleżankami. Jedna, katoliczka, o której pisałem, że krytykuje gejów i krzyczy na uśmiechające się do mnie dziewczyny,  która zna tylko jedno słowo po angielsku, a raczej dwa: Help me, oraz druga, która wdraża się na podobne stanowisko jak moje, która nie zna angielskiego. Ja nie mam problemu z tym aby rozmawiać po angielsku. Najzabawniejsze jest to, że tylko ja w swoim dziale mówię po angielsku (poza tą ciążatą, ale jej już nie ma, bo na L4 jest). Nikt inny nie mówi po angielsku na tyle płynnie aby dzwonić do Helpdesku; tylko ja jestem wołany do pomocy z klientami obcojęzycznymi; tylko ja piszę maile po angielsku (na prośbę kierowniczki, która dopiero podjęła się nauki tego języka). Cholera mnie weźmie jak nie dostanę podwyżki! I na pewno będę tutaj wylewał swoje żale, więc możecie być przygotowani. 

4. Plany na dzisiaj to kupienie butów. Nie jestem fanem kupowania butów po kilka par, ja mam dwie pary i kupuję tylko wtedy kiedy muszę. No i nastała ta chwila, kiedy muszę podjąć się tego okropnego zakupu. Jedne buty mi pękły w podeszwie (nie dziwie się, kupiłem je za bagatela 22 zł gdy byłem na wakacjach w swoich rodzinnych stronach), a drugie zaczynają się rozklejać. Nie lubię reklamować obuwia, bo dla mnie to marnowanie czasu. Krytykowany jestem za takie podejście przez mojego faceta. On uwielbia reklamować i dochodzić swoich praw. Dobrze, że przynajmniej jeden z nas ma takie podejście (kiedyś wywalczył od firmy Grycan 1500zł odszkodowania za to, że w rożku od loda znalazł kawałek metalowej zszywki).

Wczoraj poszedłem spać o 1 w nocy, dzisiaj jestem od 6 na nogach. Jutro pobudka o 5.30. Coś czuję, że dzisiaj zasnę dosyć wcześnie :)

Czy ktoś jeszcze pamięta ten zespół:






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz