wtorek, 28 kwietnia 2015

Majówka.

Majówkę spędzam w pracy, nie mam majówki. Koniec maja mam kolejny tygodniowy urlop. Zaległy. W końcu trzeba kiedyś go wybrać. Wtedy będzie moja majówka. Może w końcu do domu rodzinnego pojadę...
http://goralskoriwiera.pl/OFERTY/lastminute/last_minute_zakopane.jpg

Byłem dzisiaj na poczcie. Na początku maja moja koleżanka z liceum ma ślub, jako jedynego ze szkoły średniej mnie zaprosiła, ja jednak nie mogę przyjechać - pracuję. Wysyłałem kartę z powodu ślubu, dołączyłem list. Lubię pisać listy.
A. postanowiła ze swoim facetem, że po ślubie nie ma wesela. Jest tylko obiad dla najbliższych. Całe szczęście, że są jeszcze tacy ludzie, którzy mają podejście do życia open-minded i nie idą w ciemno za wszystkimi według przyjętego szablonu. Uważam, że wesela nie są potrzebne. W moich rodzinnych stronach jest też nawet stypa w 9. dzień śmierci. Chwałą Bogu moja rodzina wyłamała się z tego gdy zmarła moja babcia. Moja mama powiedziała, że to przesada i nikt nie będzie robił jakichś imprez. Ludzie oczywiście byli w szoku - ja byłem dumny z mojej mamy (tak na marginesie od tej sytuacji z moją mamą ludzie zaczęli sami nie organizować takich styp).

Zmieniając temat marzy mi się aby na jeden dzień padło zasilanie energetyczne, aby nie dało się naładować telefonów, aby nie można było siedzieć przed tv a z książką w reku, bez stresu. Od dziecka miło mi się kojarzyło siedzenie przy świecy, gdy padł prąd... A tymczasem wyłączam komputer.


Oglądacie RuPaul's Drag Race? ^^





sobota, 25 kwietnia 2015

Problemy zdrowotne.

Ostatnio w pracy zostałem zatrzymany i spytany, czy wszystko jest ok u mnie. Potwierdzam kiwając głową i pytam dlaczego pada takie pytanie. Jako odpowiedz słyszę, że schudłem i ze ten ktoś ma przyjaciela, który miał problemy z żywieniem i nabawił się bulimii i że może ja potrzebuję jakiegoś wsparcia. Uśmiechnąłem się, podziękowałem za troskę i zapewniłem, że ze mną jest wszystko dobrze.




To, że schudłem, nie ważę 110 a ważę prawie 90, nie oznacza choroby. Jestem szczuplejszy, ale nie jest to wynik nierozważnego głodzenia czy urojeń na temat wagi. Zmieniłem nawyki żywieniowe i schudłem. Ale nie mam anoreksji, jak siedzę to mam brzucha, cycki mam, apetyt został jaki był - jadam po prostu zdrowiej.


Zmieniając temat to pogoda nas rozpieszcza, chłopcy zdejmują coraz więcej. Krótkie spodenki odkrywają owłosione uda, wyobraźnia działa, człowiek ślini się. Ile to dzisiaj na mieście z moim facetem wymieniliśmy się tekstem: ale słodka małpka poszła, przygarnąłbym.

Chłopcy, zdejmujcie jak najwięcej abyśmy mogli nacieszyć oczy!!



Mam ochotę wyjechać za granicę, rzucić to wszystko w cholerę i wyjechać na koniec świata! Razem z moim facetem!

niedziela, 12 kwietnia 2015

Rzygi.

Zjadłem i mam ochotę to wyrzygać. I to nie pierwszy raz. Poza tym wczoraj przed snem zjadłem 100 g chałwę i chleb bezglutenowy. Rzygam tęczą.

Wczoraj mieliśmy gościa. Było miło, wypiliśmy, pograliśmy, pośpiewaliśmy. Gość poszedł. Gość był płci żeńskiej.

A myśl o jutrzejszym powrocie do pracy powoduje drgawki. Na całe szczęście wtorek i środę znowu mam wolne. Chyba osoba układająca grafik wiedziała, że ciężko przechodzę powroty do pracy.

Tym czasem znikam, idę wziąć prysznic, potem położę się na łóżko i skupiając wzrok na suficie będę liczył sekundy do jutrzejszego dnia zero.

sobota, 11 kwietnia 2015

Trójkąt.

Mam tendencję do pisania postów podczas urlopów. Tak się składa, że kolejny, 10-cio dniowy właśnie się kończy. A szkoda... Życie, w którym płacą Ci pieniądze a ty nie musisz nic robić tylko je wydawać jest bardzo ekscytujące.

Idzie wiosna, ja mam 15 kg mniej w porównaniu do ostatniego wpisu, chęć na seks nie maleje.Gdy chodzę z moim facetem po mieście to nie możemy oderwać oczu od innych przystojnych samców. Bez przerwy wymieniamy się komentarzami typu: ale temu bym wyssał fiuta/ale bym go wyruchał/ widziałeś jak spodnie miał wypchane. W tej kwestii pasujemy do siebie w 100%. To idąc krok dalej czy my nie myśleliśmy o trójkącie? No skoro tak chodzimy napaleni... Myśleliśmy, rozmawiamy na ten temat systematycznie, ale... Dochodzimy do wniosku, że gdybyśmy wpuścili trzecią osobę do łóżka, to mogłoby się coś psuć. Obaj nie chcemy stracić tego na co pracujemy już ponad 5 lat.

Idąc dalej tą drogą to obaj zgadzamy się, że moglibyśmy żyć w zamkniętym, stałym związku trójkowym (czy jak to ująć :P ). Jestem w stanie uwierzyć w to, że troje ludzi może żyć w "monogamii" swojego związku. Normalnie "Vicky, Cristina, Barcelona".





Au revoir.