poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Muzyka.


Jak powiedziałem tak zrobię, napiszę posta o tych, których słucham jak mi smutno, tych, których cenię za muzykę jaką tworzą i tych, na których płyty nie szkoduję ani grosza! Oczywiście jest wielu artystów, których uwielbiam słuchać godzinami, ale nie umieszczam ich tutaj, ponieważ chciałem okroić tą listę do minimum. Ale postaram się zrobić zdjęcie wszystkich moich płyt, bo może mimo wszystko słuchamy podobnych artystów, a moja "blogowa"  lista Cię wystraszy.


1. Cascada - w sumie to jest zespół, ale głos Natalii Horler czyni każdą piosenkę chwytającą za moje serce, słucham ich od niemalże początku aktywności na rynku, od 2006 roku. Gdyby dopadła mnie największa depresja nie ma lepszego leku niż płyty tego zespołu jedna po drugiej. I błagam, nie chce słyszeć, że to zwykłe bum bum z głośników!!



 2. Demi Lovato - gdybym mógł to bym tą dziewczynę wyprzytulał (pisałem już tak o Beacie Pawlikowskiej). Mocny głos, działa charytatywnie, dodaje siły dzieciakom i młodzieży, która była nękana w szkole przez rówieśników i mówi jak sobie z tym radzić na własnym przykładzie, założyła grupę wsparcia dla biednych dziaciaków i funduje im stypendia. Możecie mówić, że to chwyt, że wszystko na pokaz, ale to przynosi efekty i dla mnie one są odzwierciedleniem siły danego człowieka.


https://cdn1.lockerdome.com/uploads/0b2d9569e40ed1ac80fa53a86b71e66304f48930f749ea93f3eb65a228025d65_large

 


3. Jessie Ware - jej prostota jest jej skarbem! Pisze sama teksty, nie pcha się tam gdzie kamery, żyje sobie spokojnie u boku przystojnego faceta a do tego robi niesamowitą muzykę, która nie nudzi się i za każdym razem odkrywa się więcej i więcej i zaskakuje jakby słuchało się pierwszy raz. Dane nam było być na jej koncercie, staliśmy przy samej scenie i było zajebiście! 


 



4. Loreen - zwie się nieco inaczej, ale każdy kto zna Eurowizję kojarzy ten pseudonim. Jej pierwsze płyta powinna być nagrodzona wszystkimi nagrodami świata. Mistrzostwo zapisane w nutach. Czego nie wyda jest magiczne i jej głos, który zasysa mózg! Odsyłam do pierwszej płyty, a druga, trzymam kciuki, już za kilka miesięcy.


 


5. Edyta Górniak - możecie mówić co chcecie, że diwa od siedmiu boleści, że gwiazdorzy, że nie ma pomysłu i udaje młodą mimo, że do nastolatki jej daleko. Ja tą kobietę lubię i lubię słuchać co ma do powiedzenia. A mówi dużo jak dorwie się do mikrofonu. Głos ma bardzo głęboki i potrafi nastroić mnie pozytywnie.


 


 A na koniec, jak obiecałem, zdjęcie moich płyt :)


Wrażenia.

Wrażenia po wizycie u dentysty.
Mieli małe opóźnienie, wszedłem do gabinetu tak naprawdę pół godziny później niż powinienem. Na całe szczęście nigdzie mi się nie speszyło, a poza tym mój stomatolog zrekompensował wszystko swoim jestestwem. Poszedłem w krótkich bawełnianych spodenkach dresowych. Jak siedziałem to owszem, kutas mi się ułożył tak, że sam się sobą mógłbym podniecać, ale jak zobaczyłem, że jakaś kobieta w średnim wieku gapi mi się na krocze to odechciało mi się myśli o kutasach i seksie. Fuj, kobiety są aseksualne :D

Wrażenia po MTV VMA.
W nocy było rozdanie nagród VMA. Lubię tego typu imprezy, ponieważ muzyka zajmuje 80% mojego wolnego czasu. Jestem uzależniony od kupowania płyt i od czytania co, jak i kiedy w tym świecie muzycznym. Rano pobrałem sobie transmisję i przy śniadaniu obejrzałem. Niestety prowadząca (Miley Cyrus) nie jest moją ulubienicą. Lubię ją sprzed czasów Bangerz (jej ostatnia, w sumie już przedostatnia, płyta), potem jak zaczęła robić z siebie głupka miłość minęła. Oczywiście słucham tego co wydaje, aby mieć jakieś zdanie na temat tego co tworzy, ale ani jej wizerunek, ani jej piosenki, nie są tym czego szukam. Ale niech jej się dobrze żyje.
Cieszę się z występu Demi Lovato z Iggy Azaleą, cieszę się z wygranych Taylor Swift. Bawiły mnie Kardashianki w pierwszym rzędzie, ucieszyło mnie też, że Miley Cyrus na koniec zaśpewała piosenkę z draq queenkami z RuPauls Draq Race. Lubię to show, lubię to, że Miley jednak wspiera tą całą naszą społeczność (w końcu ślub bierze z kobietą!).

Wrażenia z dupy wzięte.
A teraz off topic. Usłyszałem, że pisze krótkie posty. Będę musiał to poprawić.

Do pracy przyszła nowa dziewczyna (w sumie to trzy). To jest taki typ gówniary, która myśli, że jest słodka jak żuje gumę i jak uśmiecha się do każdego faceta. Wczoraj pytam ją, czy przyjdzie w poniedziałek na 12tą do pracy (nowe nie mają jeszcze grafiku). A ona na to, że wolałaby na 14, bo chce iść na imprezę i się nie wyśpi. Zagotowało się we mnie. Powiedziałem, że nich zastanowi się czy chce pracować czy balować i ma być na 12 w robocie. Uśmiechnęła się głupio. Ja powiedziałem tylko "do widzenia".

Jutro rozpoczęcie roku szkolnego. Jak mnie to cieszy. Już tyle razy to mówiłem mojemu facetowi, ale powiem tutaj kolejny raz: niech te cholerne bachory idą się uczyć, a nie tyle wolnego!! Moje serce się cieszy, niech się męczą a nie głupotach myślą. Nadal, po tylu latach, czuję żal do świata, że muszę pracować a nie mam wakacji pełnych beztroski. Wakacji dwumiesięcznych. (Sansenoi, Tobie oczywiście współczuję powrotu do pracy, ale w końcu ile można się tak byczyć :)) ).

Ostatnimi czasy zastanawiałem się na tym jak to przyjemnie jest na początku związku, jak to poznaje się kogoś, czuje się to ściskanie w brzuchu, łaskotanie w kutasie na samą myśl o tym nowym obok siebie. Pierwsze pocałunki, pierwszy seks, pierwsze wspólne głupoty, wszystko pierwsze.... Winszuję tym wszystkim, którzy czują takie motylki i tracą głowę. Nie twierdze, że nie ma namiętności i podekscytowania w moim związku, czy innym trwającym dłużej niż rok, bo jest, siurek nadal mi staje jak widzę mojego faceta, ale są takie dziewicze uczucia, które pojawiają się pomiędzy ludźmi, którzy pokładają dopiero nadzieje, czują ekscytacje ponieważ nie znają ciała tego drugiego.

W zamierzeniu miał powstać post o muzyce, miałem napisać kogo cenię w muzycznym środowisku, ale chyba zrobię oddzielny post na to, ponieważ gdybym zaczął teraz pisać i o tym, to końca by nie było, a nie o to chodzi. Post jak płyta, powinny być składne, a w postach wersji deluxe nie można zobić, aby dorzucić jakieś perełki, które odbiegają stylistyką od całęj płyty. Tutaj trzeba napisać nowy post.

Przesłuchałem nową płytę The Weeknd. Jedna piosenka, którą z resztą polecał mi Artur (pisałem o nim już wcześniej, młody, przystojny i do tego ma.. hmmm, może się ugryzę w język :) - http://dziurawszafie.blogspot.com/ ) jest bardzo fajna - to duet z Laną Del Rey (jak dorwiecie tą płytę to posłuchajcie też kawałka "Angel"). Take a listen!






Dominique

Wolny dzień, którego nie oddam nikomu!! A jak zadzwonią z pracy to powiem, że leżę cały w gipsie, nie mogę się rusząć, kaput.

Ze wspólnej kolacji nic nie wyszło, nawet alkoholu się nie napiliśmy. Alkohol został nadrobiony wczoraj przed snem. Seks nadrobiony był w sobotę w nocy.

I gdybym miał opisać to co się działo tej nocy to posłużyć się mogę hasłami, które pewnie niejeden z Was wpisuje w wyszukiwarkę szukając jakichś filmów do walenia. Zatem:
#oral #anal #hardfucking #rimming #cumming #bareback

No i mamy też swoją "małpkę"!! Nawet mojemu facetowi już o tym powiedziałem :) Jest taka słodka!! If you know what I mean!

Dzisiaj czeka mnie wizyta u stomatologa. Idę po raz kolejny do tego Pana Przystojnego, który wyrywał mi ósemkę. Zobaczymy co tym razem wymyśli. Ważne aby się uśmiechał i patrzył tak seksownie w moją stronę jak robił to ostatnim razem.

Wiem, post nie jest długi, ale dzisiaj, po tych kilku pracujących dniach czuję się jak pensjonariusz Briarcliff, dlatego piosenka na koniec taka a nie inna:


czwartek, 27 sierpnia 2015

No i ....

No i chuj, nici z kolacji, przytulania się i nawet seksu po zmroku. Dzwonili z pracy, jestem potrzebny :(

69 - słownie: sześćdziesiąt dziewięc.

Końcówka miesiąca już trwa, niedługo rozpoczęcie roku szkolnego, wrócą dodatkowe kursujące autobusy w Warszawie, będzie wszystko toczyło się w pośpiechu i bez wyrazu na twarzy zaganianych ludzi. Lubię to, nie narzekam, cieszę się :)

69 w tytule posta nie znaczy to o czym wszyscy pomyśleli. Daję całą wypłatę, że każdy pomyślał o jednym. Ta liczba to liczba miesięcy mojego jestestwa z moim facetem. Dzisiaj, tj. 27 sierpnia wypada nasz miesięcznica, już sześćdziesiąta dziewiąta. Aż wierzyć się nie chce, że to już tyle czasu... Rano poszedłem do sklepu po zakupy, będę przygotowywać kolację. Będą świecie, będzie romantyczna muzyka, potem przytulanie.

Dzisiejszy dzień to również wigilia urodzin osoby, którą straciłem w 2011 roku. Mantra, którą przejąłem od mojej babci brzmi: lepiej śmiać się niż płakać. Zawsze tak mówiła. Teraz ja to mówię. Gdy zmarła - nie wiedziała, że mam kogoś i jest to mężczyzna. Dzień po pogrzebie, gdy byłem sam w mieszkaniu, w pokoju gdzie dzień wcześniej w niewyjaśniony sposób ruszała się sama paprotka, stanąłem na środku pokoju, rozpłakałem się i powiedziałem całą prawdę o sobie, jak jakby babcia była tuż przede mną. Powiedziałem, że jestem gejem, że mam faceta, którego kocham. Po powrocie do Warszawy pierwszej nocy miałem sen, gdzie babcia mnie przytula. Ze snu obudził mnie dotyk, dotyk na ramieniu. Otworzyłem oczy będąc przekonanym, że to mój facet mnie budzi. Tydzień później był kolejny sen: babcia, ja i mój facet i słowa, które padły:
-Moi chłopcy.

I nic więcej mi nie potrzeba. Mój związek został zaakceptowany przez osobę, która była dla mnie bardzo ważna. I możecie się śmiać, że to wszystko to wytwór mojej skalanej bólem podświadomości - ja odbieram to inaczej i to coś dało mi taką siłę i pewność siebie jakiej nigdy nie byłaby w stanie dać złudna podświadomość.

Zjadłem śniadanie. Niestety niezdrowe, ale jakoś nie mam chęci cokolwiek robić. Pierwszym posiłkiem były żelki i twix. Oczywiście brzuch już mnie boli.

Teraz nieco z innej beczki:

Wczoraj w pracy siedziałem po poźna. O 22.30 przyszedł kolega (który jest gejem) i spytał:
-Jeszcze siedzisz, nie będziesz miał jak wrócić, autobusy jeźdzą do 23.
-Jakoś wrócę, jak będzie trzeba to pieszo się przejdę.
-No daj spokój, przecież mogę Cię podwieźć.
-Ale mi jeszcze zejdzie z pół godziny, jestem w połowie drogi z robota.
-Nic nie szkodzi, poczekam.
-Chce Ci się czekać pół godziny? Przeciez ty mieszkasz w druga stronę niż do mnie się jedzie.
-Chcę!
Uśmiechnąłem się, wyszedł.
Czekał, o 23.15 odszedłem ze swojego stanowiska pracy, poszliśmy potem do szatni, przebieraliśmy się i tak patrzył na mnie oparty o szafkę. Wsiadliśmy do samochodu.
-Nie działa światło w środku samochodu, musimy tak sobie dać radę. Jak zapinałem pasy to otarł się swoją ręką o moją. Podwiózł pod sam blok, czekał aż wejdę na klatkę.

Noszę obrączkę, więc skoro wyczuł, że jestem gejem to powinien też połączyć fakty, że jednak coś to świecidełko na palcu znaczy. Nie chce dwuznacznych sytuacji. Opowiedziałem Mężowi o zdarzeniu, uśmiechnął się tylko szeroko.

Dzisiaj na koniec piosenka, która jest jak dla mnie mistrzostwem świata (plus ten głos!!). Gdy pierwszy raz ja usłyszałem to się poryczałem. Tak, tak, wrażliwy ze mnie facet.


wtorek, 25 sierpnia 2015

Na twarz.

Uwierzcie, mam chęć opisać coś, ale nie wiem jak to w słowa ująć. Chyba takich nie ma, a może są, ale nie powinno ich się tutaj używać. A może już tutaj były użyte. Jedna cholera, mam małe wyrzuty sumienia, ale chyba jest wszystko ok. Tym dziwnym uczuciem jest drzazga w niewinności jaką nosi, choć rzecz jasna, każdy facet ma kutasa i lubi się nim bawić, to jednak kutas faceta, który jest dziewicą i moje w tym dwa słowa powodują, że mi głupio.

Nie, nie zdradziłem mojego faceta, nie przespałem się z nikim, nadal kocham go. Piszę to sprostowanie, bo wiem, że my geje, żyjemy sensacją :) A ja kurwa lubię prowokować. I kurwa było wczoraj fajnie!


Niedziela, godzina 11.10, dziesięć minut do wyjścia do pracy, z ust mojego samca pada:
-Spuść mi się na twarz.
-Ale ja za dziesięć minut wychodzę.
-No i co z tego?

Ściągnąłem spodnie, wyciągnąłem kutasa na wpół stojącego, zwaliłem sobie w trzy minuty brudząc twarz mojego faceta, wytarłem siurka, podciągnąłem spodnie, założyłem i wyszedłem na autobus do pracy.


Jutro pracuję, czwartek wolny. Dzisiaj miałem się zając zrobieniem i wysłaniem kartki urodzinowej dla koleżanki ale licho wzięło mój plan. W czwartek termin ostateczny. Uwielbiam wysyłać kartki pocztą!! Uwielbiam też dostawać listy. Wpadłem na pomysł, aby nagrać film z życzeniami, zgrać go na płytę cd i dołączyć do kartki. Myślę, że będzie to od razu pewnego rodzaju prezent, ponieważ widujemy się raz na rok/raz na dwa lata.

A teraz idę spać, ponieważ dzisiaj zasnąłem po 4tej!! O zgrozo :D


sobota, 22 sierpnia 2015

Triple.

Brzuch boli po śmieciowym jedzeniu, głowa boli po czwartej, niepotrzebnej, kawie, dobrze, że ochota na seks nie mija. Podczas oglądania z Mężem American Next Top Model (sezon 22 i w nim kilka ciasteczek!! ), wyciągnął on swojego siurka i powiedział: ssij. Gdy już otwierałem usta schował go z powrotem i zaczął się śmiać. O 23 obiecał mi ściąć mi włosy. Czas odliczenie zacząć!!

a tak na koniec... rozbawiło mnie do łez słowo: ruchable !! Uwielbiam takie neologizmy!

Stay safe!



Idę zabić...

Idę zabić swój żołądek. Idę do Mcdonaldsa. Rzucili kupony, marne, ale zawsze. Adios.

Stoi mi fiut!

Pojebało ten cały warszawski naród!! Przez trzy dni gdy pracowałem myślałem, że się zesram, tyle ich było. Jak bydło, świnie do koryta, lecą i trzęsą portfelami, a potem narzekają, że pieniędzy nie mają. Do tego ten warszawski klient to wymaga, RZĄDA, zero pozytywnych emocji a jedynie mózg zżarty przez wodę sodową. Okular na nosie, a słoma z butów wystaje - ot, cała "emigracyjna" Warszawa.

I nie najeżdzam na wszystkich tych ludzi, którzy są w Warszawie, a tutaj się nie urodzili, sam nie jestem z tąd, ale ludzi można podzielić na dwie grypy: lochy zachłyśnięte wielkim miastem i ich "ą" i "ę" przeciągane w wypowiedzi na znak wielkomieszczaństwa oraz na tych normalnych, którzy nie ekscytują się tym gdzie mieszkają, żyją normalnie i nie leją po nogach siuśkami z podniecenia.

Ok, wyżyłem się, wyrzuciłem swój jad na początek, teraz będzie lżej :)

Wolna sobota, jutro znowu w robocie, mój facet dzisiaj pracuje.

Rano poszedłem po zakupy, odebrałem paczki z empiku (kolejne płyty) teraz usiadłem do komputera na chwilę sprawdzić co się dzieje na świecie. Dzisiaj też zrobię porządek z blogami, które czytam. Musze zacząć je obserwować bo wtedy będzie mi łatwiej je czytać na bieżąco, a tak to nawet nie wiem czy coś jest nowego... Ostatnio mój nowo poznany kolega z kumpello za moją małą namową założył bloga. To taki fajny chłopak, bardzo przyjemnie mi się z nim pisze, bardzo trzeźwo myśli i do tego ma to coś, czego często brakuje facetom - rzućcie okiem! (NIE, nie zmieniam faceta! TAK, Artur mi się podoba )

http://dziurawszafie.blogspot.com/
 

Od razu uprzedzam - nie podaję namiarów na profil Artura na kumpello :D Musicie sami się postarać :P


Jak jesteśmy już przy seksownych facetach to plusem mojej pracy jest to, że często widuję gorących facetów! Jak się napatrzę tak na nich to staję się bardzo podjarany. Jak mój facet wychodził do roboty rano to uprzedziłem go, że muszę sobie zwalić, bo nie wytrzymam. Dlatego, zaraz po skończeniu tego posta, wyciągam kutasa, biorę go w rękę i odpalam jakiegoś pornosa! Już na samą myśl mi staje :D



Jakiś czas temu pokazałem mojemu facetowi zdjęcie kutasa z Internetu.
-A co ty mi zdjęcie swojego siurka pokazujesz? - zapytał.
-To nie mój.
-A wygląda jak Twój.

I wtedy mnie olśniło, przecież to jest obejście świętego prawa "nie pokazywania swojego kutasa" innym, z jednoczesnym pokazaniem. Szykujcie się na magiczne zdjęcie w następnym poście!!!!! :)


 



 Oczywiście tak naprawdę nie będzie zdjęcia-niespodzianki w następnym poście :P




wtorek, 18 sierpnia 2015

Sezon ogórkowy.




Sezon ogórkowy  trwa więc o czym innym można pisać jak nie o seksie, fiutach i spermie. Skupię się na fiucie.

FIUT
Zawsze mój facet powtarzał, że jeżeli ktoś jest szczupły to ma optycznie większego siurka niż gdyby był grubszy. Na własnym przykładzie powiem dwa słowa. Jak warzyłem na początku roku prawie 110, a teraz ważę 88, to większej różnicy nie widzę w tym, aby mój kutas zyskał jakieś centymetry. Złudzenia optycznie na mnie nie działają. Kutas jaki był taki jest. Pisałem już o tym, że na rozmiar i grubość nie narzekam, nie wstydzę się swojego siurka, bez problemu mogę odlewać się przy kimś i bez zażenowania mógłbym chodzić na golasa, więc może ta pewność siebie w tej kwestii powoduje, że nie przywiązuje wagi do tego czy mój fiut stał się większy po zrzuceniu 20 kg.

http://36.media.tumblr.com/c9e438ca908eaa38e0ec126a725c0047/tumblr_nqwki8igYF1uxrmlho1_1280.jpg



Chciałbym podzielić się jeszcze tym, że znalazłem pewien algorytm w stosunku do poznawania nowych ludzi. Na kumpello zaczepiam tylko tych facetów, którzy są przystojni, wśród znajomych mam tylko takich kolegów, którzy mi się podobają. Oczywiście, nie chodzi mi o to, że wszyscy kumple muszą być seksowni i przystojni i podświadomie chce ich zaciągnąć do łóżka (nie wiem dlaczego pomyślałem, że można byłoby tak zrobić xD), zależność jest inna, nieco zakłamana przez mój umysł: dobrze mi się rozmawia tylko z tymi facetami, którzy mi się fizycznie podobają. Basta.




poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Krok od śmierci!

Nawet nie sprawdzam, kiedy pisałem ostatniego posta. Wiem tylko, że było to dawno temu i klawiatura już zakurzona, a moje palce spragnione tego stukania, umysł obrzmiały od tematów, z którymi chciałby się podzielić.

Fala upałów za nami (chyba, że ona nadal trwa a mój organizm przeszedł do poziomu wyżej - upał to norma-nie traktuj tego jak upał). Ja wyczekuję już jesieni. Tak, i mówię to świadomie, bo lata mam już w dostatku, czekam na kilka deszczowych dni, bo chciałbym bluzę na plecy zarzucić, a nie t-shirty i koszule.

Owszem, upały = skąpe stroje samców na ulicy = odstające kutaski w spodenkach, ale ile można nosić butelkę wody w rękach spacerując po ulicy.

Co się działo od ostatniego wpisu?!

W ubiegłym tygodniu miałem dwudniowe zebranie w centrali firmy. Było to zebranie wszystkich kierowników z Polski, ja zostałem wydelegowany jako zastępca mojej kierowniczki, ponieważ ona sama jest aktualnie na urlopie (ciekawe dlaczego ta ciążata-nowa nie pojechała skoro pełni funkcję zastępcy :D ).  Pierwszego dnia po wszystkim wszyscy zostali zaproszeni do knajpy na Śródmieściu, na wejściu dostaliśmy karty płatnicze bez limitu. Można było zamawiać co się chciało, w jakich ilościach dusza pragnie, bez wyrzutów sumienia. Ja skromnie, w porównaniu do innych, wydałem około 150 zł. I tak dziwnie się czułem, jakoś mimo wszystko liczę wydane pieniądze nawet jeżeli to nie moje. I naprawdę moje 150zł to nic w porównaniu z innymi rachunkami, jakie powstały.

Skończyłem czytać siódmą cześć Harry'ego Pottera po angielsku. Chciałem zawsze przeczytać ja w oryginale ale jak byłem młodszy, to nie znałem angielskiego na tyle dobrze, aby jakoś przebrnąć przez te 600 stron. Okazja była dobra, ponieważ mój Mąż kupił mi ją w prezencie, więc nic już ni stało na przeszkodzie.


https://andrewalma.files.wordpress.com/2007/06/harry.jpg


Teraz coś z innej beczki. Sam nie wiem jak mam to rozumieć...
Miałem dzisiaj sen. Stałem przed jakimiś drzwiami, z których świeciło bardzo jasne, oślepiające światło. Miejsce, w którym ja stałem było ciemne. Przed drzwiami stały w szeregu cztery osoby, nie widzę ich twarzy, ale wiem, a przynajmniej takie odczucie miałem po przebudzeniu, że stała tam moje zmarła babcia. Spytałem we śnie: -Czy muszę iść tam (w sensie do drzwi), czy mogę jeszcze wrócić?
Całe jestestwo świata ze snu bez słów dało mi do zrozumienia, że mogę się cofnąć, ale muszę się poprawić (tak jakbym dostał jeszcze jedną szansę). Odwróciłem się plecami do świetlnych drzwi i w tym momencie obudziłem się.
Dodam, że miałem już raz podobny sen, ale wtedy tylko widziałem te drzwi, tak jakbym się przyglądał, nie rozmawiałem z nikim.
Jak opowiadałem rano mojemu facetowi co mi się śniło, to ogarnęła mnie panika. A może jakbym przeszedł przez te drzwi to bym umarł. Może tak wygląda śmierć?!

Słyszę śmiech po drugiej stronie ekranu. Uwierzcie, sam mam w głowie wielkimi literami wyryte: WTF?


Mój facet pracuje dzisiaj do 20, o 21 będzie w domu. Padam z głodu, nie chce mi się nic robić, tym bardziej wychodzić po zakupy. Miałem nadzieję, że uda mi się wyjść dzisiaj na piwo z takim jednym (tak, tak, o Tobie piszę :P ), ale nic nie odpisał na smsa (a niech wszyscy wiedzą, wstydź się).

Oddaje się muzyce! Tej kobiecie oddaje się całą duszą:



P.S. Ostatnio przypomniałem sobie, że prowadziłem tumblra. Chciałem stworzyć tam miejsce, gdzie będą zdjęcia przystojnych Panów. Jakby chciał ktoś sobie pooglądać - http://fuckinhotgay.tumblr.com/ Hahaha Nazwa bloga powala :)

sobota, 1 sierpnia 2015

Ewolucja Krowy.


Mój facet na grillu z ludźmi z pracy, ja siedzę w domu, czytam książki, słucham muzyki. Ogoliłem sobie nawet kutasa, żeby przyjemniej się go obciągało.

Wyjątkowo weekend wolny, potem pod koniec tygodnia trzy dni znowu, a w połowie miesiąca nawet cztery pod rząd dni wolne.

Wieczory są zimne, a szkoda. Cieszę się, że podczas urlopu mogłem siedzieć do północy na balkonie i cieszyć się zapachem lasu (mieszkamy przy lesie).

Zwariowałem na punkcie pewnej gry, ściągnąłem ją sobie na telefon wczoraj przed snem - za namową mojego faceta. Nie mogłem zasnąć do 4tej nad ranem! Tylko grałem i gralem... Dlatego apel: NIE ŚCIĄGAJCIE GRY: COW EVOLUTION - nie odpędzicie się od tej głupoty :)




Podpowiem, że jest jeszcze edycja nie tylko z krowami, ale i z dziobakami, żyrafami, kozami. Szaleństwo :)



Bardzo lubię Anię Wyszkoni (mimo, że wiele osób ją krytykuje za to, że "nie ma głosu i pomysłu na siebie" - w tym mój facet xD ), dlatego dzisiaj ona na dobry sen...