poniedziałek, 21 marca 2016

Posprzątane.

Dzisiaj dzwoniła mama, mówiła, że dziadek jest słaby, abym przygotował się na najgorsze. Przepił połowę swojego życia. Moja babcia miała z nim piekło. Odwrócił się od całej rodziny i nazywał się "niezniszczalnym" i tym, który "nie potrzebuje niczyjej pomocy". Około 10 lat temu, po wylewie, spadł na barki mojej mamy. Córki, która musi się nim zajmować. I to mnie boli, że po tym wszystkim co zrobił przez całe swoje życie, ktoś musi się nim zajmować. Moja ciocia mówiła, aby dziadka do domu spokojnej starości wywieść, ale moja mama twardo opiekuje się ojcem. Pracuje od poniedziałku do piątku i do tego 24h przy dziadku. Moja mama jest bardzo silną kobietą, ale wiem, że ma już wszystkiego dosyć. I do tego za każdym razem gdy się pojawiam w rodzinnych stronach nie pokazuje tej frustracji. Z powodu dziadka moja mama nie jest w stanie odwiedzić nas w Warszawie, bo nie ma komu zostać i zaopiekować się dziadkiem.  I nawet moje wspomnienia o nim jak byłem mały nie są miłe. Zawsze żałował 2 zł na batona, wolał wydać na piwo, nazywał mnie bękartem (moja mama sama mnie wychowywała), nie liczył się ze zdaniem innych. Jeżeli moja mama zadzwoni i powie, że dziadek zmarł, przyjmę to spokojnie. Dziadek jest praktycznie leżący więc temat ewentualnej śmierci nie jest nowy, każdy jest świadomy tego, że choroba w końcu zwiększy na sile i dziadek odejdzie. Mimo wszystko śmierć, jaka by nie była, przynosi ze sobą smutek i refleksję. I aby nie było, postąpiłbym tak jak moja mama, nie byłbym w stanie oddać swojego ojca do domu spokojnej starości...

No dobrze, zróbmy dwa przysiady, pięć pompek i zmieńmy trochę temat. 

Dzisiaj posprzątałem, tak nieco "świątecznie" nazywając, aby być na czasie, przecie w tysiącach domów właśnie teraz gospodynie, z potem na czole jedną noga mopują podłogi a drugą bija po rękach tych młodych, co wyjadają mak z makownicy, jeszcze nie do końca przetarty. Sam lubiłem wylizywać miski podczas gdy moja mama robiła ciasta. Nawet miskę po cieście na biszkopt wylizywałem.

Rzeżuchy nie sadziłem, pszenicy i innych tego typu zielonych roślinek na dekorację nie hoduję. Rzeżucha śmierdzi, choć urok ma. A pszenica w doniczce to dla mnie, wiejskiego chłopaka, zabójstwo. Pszenica rosnąć powinna na polu, powinna być wolna i powinna machać eis jak to Mickiewicz pisał. A może to Słowacki...


Koleżanki w pracy ciągną jeden temat. I wiem, że ta gadka szmatka będzie aż do soboty. Czy kobiety nie mają innych pasji? Dlaczego wszystko same robią, a nie zaciągną "starego" do roboty. Ja sprzątać lubię, nawet uwielbiam, ale ma inne pasje. Ważne aby była muzyka głośno, a reszta sama przyjdzie. I nawet wtedy o kutasach tak nie myślę. I oto właśnie mnie oświeciło. Nie szklanka zimnej wody zamiast seksu a mop i kubeł ciepłej wody.

Jednym ze sposobów na podryw jest "na niezdarę". A przynajmniej taki sposób stosuje pewien kolega z pracy (sam nie wiem czy to nazwać podrywem czy popisywaniem się czy chuj wie czym). Przychodzi, wita się, siada, robi coś i nagle mnie woła. I mówi, że mu coś nie wychodzi i żebym spojrzał. Pomagam, mija chwila i zaczyna się śmiać i znowu mnie woła. Ten chłopak jest dosyć powolny (specjalnie?!), zero jakiegoś poczucia wstydu, zachowuje się jak dzieciak i się uśmiecha przy tym. Wczoraj, gdy byłem na zmianę z moją kierowniczką, usłyszałem tylko jak buchnęła na niego: czy ty kompletnie nic nie umiesz?! A ów chłopak się zaśmiał i spojrzał na mnie. Jest gejem bo nie kryje się z tym na Facebooku.  Czasami jak mam za dużo czasu to siadam na Facebooka i przeglądam profile ludzi z pracy. Nie mam ich w znajomych, ale pooglądać czasami można. Kto tak nie robi?!

Mieszkamy niedaleko lasu. Pełno biega tutaj młodych facetów. Latem, na polance, gdzie jest siłownia na świeżym powietrzu, młodzi chłopcy bez koszulek wyciągają się na tych urządzeniach. Jak będę starym pedałem to będę chodził z kocykiem na takie polanki i cieszył wzrok tymi młodymi, bez doświadczenia życiowego, z marzeniami o zdobyciu świata. Będę patrzył i nic więcej nie będę potrzebował. A obok będzie leżał mój facet i będzie mi zbereźne rzeczy krzyczał do ucha, bo pewnie będę z tych głuchych, zadbanych panów, którzy się uśmiechają do wszystkich. Mój facet będzie z tych co mają złą minę. Cały czas mu powtarzam: uśmiechaj się, a zobaczysz jak świat zacznie się do Ciebie uśmiechać :)


Mam 200zl na empik.com do wykorzystania. Dostałem 150zł do koleżanki z pracy, bo nie wiedziała co ma z tym zrobić. I teraz ja mam dylemat. Książka? Płyty? A może kupić jakąś grę na ps4 mojemu facetowi (choć 200zł to za mało na grę, biorąc pod uwagę te cholerne ceny gier na konsole)? Może komuś jakiś prezent zrobię.

Słońce grzeje każdego dnia coraz bardziej. Mam chęć pojechać do Lasu Kabackiego, na Pola Mokotowskie, do Parku Skaryszewskiego.. Mojego faceta ciężko wyciągnąć z domu. Ktoś chętny na spacer? Obiecuję, że nie rzucę się na Twojego kutasa! :)

Jutro idę do pracy na 6. Będą jakieś testy systemu robione, muszę być. Na całe szczęście będę tylko do 12. Cały dzień będzie jeszcze do wykorzystania! 






10 komentarzy:

  1. ,...od eschatologii do gołych dup....rozrzut jak gorąca sraczka;)....tylko Ty tak potrafisz:)...brakuje mi tylko metampsychozy...hmm tak całkiem poważnie to zastanawia mnie Twoja chęć podzielenia się tak osobistymi doświadczeniami jak relacje z bliskimi z czytelnikami...to rodzaj katharsis?....czasem mam wrażenie że tekst na pozór lekki i zabawny niesie w brew pierwszemu wrażeniu lapidarności coś ukrytego między wierszami....no dobra dosyć tych pierdolamentów okna same się nie pomyją,z modlitewnym dzióbkiem na pysiu biorę się do roboty....miłego spaceru,bądź grzecznym chłopcem;) Kornik

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój Kornik :)

    Wychodzi na to, że ta moja sraczka blogowa lepsza niż suszone śliwki popite dużą ilością wody :))) Tylko polecać bez potrzeby zapoznania się z ulotką lub farmaceutą i blah blah blah stara tata.


    UWAGA, POWAŻNA CZĘŚĆ:
    Moje dzielenie się osobistymi doświadczeniami jest tutaj tylko po to, aby odbiorca mógł stworzyć sobie mnie na wzór tego co przeżyłem. Myślę, że to znacznie ciekawsze niż pokazanie zdjęcia twarzy, sylwetki, dupy czy nogi. Jestem tutaj anonimowy, a przynajmniej się staram, więc taka otwartość mnie nic nie kosztuje.

    W relacjach "na żywo" też jestem otwarty, nie wstydzę się wypowiadać na jakieś tematy, więc ta otwartość to kolejna cecha do stworzenia mnie, jako człowieka w głowie czytelników. Oczywiście nie narzucam się ze zwierzeniami, blog na tej przestrzeni jest nieco inny :)

    i nie baw sie w polonistke, która szuka drugiego dnia w moich tekstach. Czasami lubię napisać coś z ukrytym sensem, ale staram sie nie utrudniać zycia tym co mają to czytać. Choć taka zabawa w kotka i myszkę jest ciekawa :))

    I obiecuję być grzecznym chłopcem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ...no pewnie,że Twój kornik bo czyj mógłbym być;).Jeśli chodzi o śliwki popite wodą to ja to znam z autopsji:) gdyby mój kibel mógł to sam by spuszczał wodę a na koniec sam się odkręcił i wyrzucił na zwałkę:):):)...jeśli chodzi o polonistkę to ja po prostu spijam każde Twoje słowo i rozważam w znaczeniu ontologicznym i epistomologicznym ,no i umówiliśmy się,że będziesz mnie beształ po niemiecku;)...i nie "drugiego dnia" tylko "dna":):):)....przepraszam nie mogłem się powstrzymać przed odrobiną jadu:) TWÓJ NA ZAWSZE KORNIK,KRÓWKA CIĄGUTKA,CHUPA-CHUPS...to tyle mojej eksplikacji...jeśli chodzi o Twoją dupę...biorę ją całą i łykam jak dropsy:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Korniku, chyba czas na założenie własnego bloga, bo styl już jest, fanów szybko nazbierasz :))

      Ja fanem jestem :)

      Bo Kornik jest tylko jeden :)

      Usuń
    2. Hej Najmilejszy:) umówmy się,że to Ty tu robisz za gwiazdę:)..Twój blog jest na tyle kompletny,że nie ma sensu żebym się produkował...poza tym jak każdy kornik tak i ja najlepiej czuje się żrąc cudze "drewno"...a tak naprawdę czytając Twój blog mam też możliwość z Tobą popisać;)...Kornik...ok,ok,już się przyznaję tak żeś mnie zbałamucił że się w Tobie podkoChUJE:):):)...ufff wydało się;)

      Usuń
    3. Mój drogi Korniczku, możesz popisać ze mną też poza blogiem :)) Adres mailowy jest ogólno dostępnym, więc smiało :D

      No i skoro wolisz mnie podjadać, to czym chata bogata :) Bez skrępowania :) I wypadłoby coś tutaj po niemiecku powiedzieć, jak zresztą obiecałem Tobie, ale znam tylko dwa słowa, jedno użyłem wcześniej, teraz tylko powiem: JA :))

      Usuń
    4. Hej Przystojniaku:)...tak poza blogiem jakoś niezręcznie mi do Ciebie pisać...no dobra nie będę mógł się wtedy polansawać:):):)....

      Usuń
  4. wyzszy stopien Polskiej Filozofii te Wasze komentarze...czytajac wiesz tyle samo co przed przeczytaniem;-) i zaczynasz watpic czy znasz wlasny jezyk ojczysty...

    Twoja Hubba Bubba, makaron z sosem pomidorowym, zupa jarzynowa;-)

    Nie umialem sie powstrzymac, sorry ;-)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ......hmmm jakie to faryzeuszowskie,dostrzegłem tę nutkę pejoratywnego sarkazmu;)staje się to jednak asumptem do mojej dalszej aktywności i trucia dupy autorowi,bardzo zgrabnej:) zresztą.
      Pozdrawiam
      Kornik:)

      Usuń
    2. hahahaha :) zupa jarzynowa była najbardziej trafiona :)))

      I o to w tych komentarzach chodzi, w tym cały urok. Na całe szczęście widzę, że mógłbyś przyłączyć się do tej dyskusji :)) zupa jarzynowa mnie rozbroiła :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń